Pokazywanie postów oznaczonych etykietą p. Jerzy Jarniewicz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą p. Jerzy Jarniewicz. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 8 października 2012
Pytania do Jerzego Jarniewicza,
które zadaliśmy, zadać powinniśmy, zadać nie
zdążyliśmy…
1.
Co jest najtrudniejsze w pana pracy?
1.
Czy warto jest tłumaczyć dosłownie czy dostosować tłumaczenie do
konkretu?
3.
Którego pisarza uważa pan za największe wyzwanie translatorskie?
4.
Woli pan o sobie myśleć jako o poecie czy tłumaczu?
5.
Czym kieruje się pan przy nadawaniu tytułów swoim wierszom? Co
jest pierwsze, tekst czy tytuł?
6.
Powiedział pan, że ten wiersz „się napisał”. Czy uważa pan
pisanie poezji za dzieło rozumu,
czy emocji?
7.
Kim są tajemnicze szczęśliwe siódemki, którym dedykował pan
ostatni tomik?
8.
Kiedy zaczął pan samodzielnie pisać, przed czy już po podjęciu
się pracy tłumacza?
9.
W wielu pańskich wierszach występuje motyw miasta. Mam wrażenie,
że to różne miejsca
z
całego świata. A może jest to jedno modelowe miasto?
niedziela, 7 października 2012
Zamiast recenzji
Podziwiam
ludzi, którzy potrafią napisać recenzję tomiku wierszy. Ja nie
potrafię się do tego zabrać mimo tego, że „Na dzień dzisiejszy
i chwilę obecną” Jerzego Jarniewicza podoba mi się nawet więcej
niż bardzo.
Ludzie
znowu się na mnie dziwnie patrzą w autobusie. Chyba wiem dlaczego.
Otwieram książkę, czytam jeden lub dwa wersy i patrzę przez okno.
Każde słowo, każdy przecinek powodują inne myśli, inne
wątpliwości. ECH. Ludzie nie rozumieją, każdy to powie, wynika to
ze sztuki, z poezji, z życia.
Czytając
wcześniejszy fragment stwierdziłam, że chyba coś jest ze mną nie
tak. Skąd zakładam, że wiem coś o życiu?
Znów
wracam do Jarniewicza i znów znajduje w nim odpowiedzi. Ile można
zawrzeć w tych krótkich zdaniach, ile treści w jednym wyrazie…
Znów nie mam weny. Kulę się pod kołdrą z latarką i dwiema
książkami - „Na dzień dzisiejszy i chwilę obecną” oraz z
Pilipiukiem. Płaczę z bezsilności i śmiechu czytając obie
pozycje.
Trochę
odetchnęłam. Trzy dni przeziębienia i siedzenia w domu sprawiły,
że odpoczęłam, zrelaksowałam się. I myślę, że mogę zacząć
pisać. Ale o czym? O płaczu, kiedy czytałam „Batman rzuca
kością”? Czy o śmiechu, którego nie mogłam powstrzymać
czytając „Ściany były podwójne, obite niedrogim perkalem”.
Albo gdy przypomniałam sobie historię z krzesłem ze spotkania.
Co
można napisać, nie pisząc nic? Pewnie nic. Chociaż może, że
wywołanie emocji przez pięćdziesięciostronicowy tomik jest
oczyszczające, ale powinno być zakazane dla osób o słabych
nerwach. Można też dodać, choć pewnie niektórzy nie uwierzą, że
jest to poezja warta przeczytania.
Klaudia
Sudoł
sobota, 6 października 2012
Jerzy Jarniewicz - Relacja z Pogotowia Literackiego
O panu Jerzym Jarniewiczu nie słyszałam
przed przystąpieniem do projektu, jednak gdy przeczytałam kilka jego wierszy, zaciekawiona
poszłam na spotkanie w Biurze Literackim, by dowiedzieć się więcej o tym
artyście. Przyznaję, że niektórych utworów w ogóle nie mogłam zrozumieć i byłam
zainteresowana, co autor o nich powie. Wydawało mi się, że ktoś, kto stworzył
takie utwory, musi być ciekawą postacią
Czwartkowe spotkanie wspominałam bardzo mile, dlatego cieszyłam się z okazji goszczenia poety w budynku naszego liceum. Autor zaczął od odczytania trzech swoich wierszy, ale tego dnia już nie zagłębialiśmy się w ich treść. Rozmowę zaczęliśmy pytaniem co autor chce swoimi utworami osiągnąć. Ucieszyło mnie stwierdzenie, że pan Jarniewicz w żadnym wypadku nie chce wpływać na odbiorcę, bo obecnie wielu artystów lubi manipulować ludźmi za pomocą swoich dzieł. Poeta powiedział nam też, że przede wszystkim pisze dla siebie, choć równocześnie oczywiście chce, aby inni ludzie czytali jego twórczość, jest ciekawy, jak ją odbiorą i jak na nią zareagują. Bardzo spodobało mi się porównanie wydania książki z wkładaniem kija w mrowisko.
Czwartkowe spotkanie wspominałam bardzo mile, dlatego cieszyłam się z okazji goszczenia poety w budynku naszego liceum. Autor zaczął od odczytania trzech swoich wierszy, ale tego dnia już nie zagłębialiśmy się w ich treść. Rozmowę zaczęliśmy pytaniem co autor chce swoimi utworami osiągnąć. Ucieszyło mnie stwierdzenie, że pan Jarniewicz w żadnym wypadku nie chce wpływać na odbiorcę, bo obecnie wielu artystów lubi manipulować ludźmi za pomocą swoich dzieł. Poeta powiedział nam też, że przede wszystkim pisze dla siebie, choć równocześnie oczywiście chce, aby inni ludzie czytali jego twórczość, jest ciekawy, jak ją odbiorą i jak na nią zareagują. Bardzo spodobało mi się porównanie wydania książki z wkładaniem kija w mrowisko.
Dowiedziałam się też, niejako przy okazji, dlaczego nie mogłam zrozumieć niektórych wierszy artysty. Byłam zdumiona, gdy usłyszałam, że duża część słów, a nawet całych fraz w wierszach pochodzi przykładowo z forum internetowego, które dotyczy sklejania modelów pojazdów lub samolotów. Nie przekonało mnie tłumaczenie, że takie fragmenty w utworach literackich nabierają innego, często głębszego, znaczenia! Zawsze uważałam, że poezja to własny dobór słów, które według poety do siebie pasują i mają sens w zdaniu, wyróżniają jego myśli i uczucia, pozwalają wyrazić siebie, a nie że są to zdania, których sam autor nie rozumie do końca. Bardzo nie podobają mi się wiersze, które są właśnie takimi "składankami" zupełnie niepasujących do siebie zdań. Może taki rodzaj poezji jest dla mnie zbyt wyrafinowany?!
Odnoszące się do cytatu, który codziennie rano mijam na szkolnym korytarzu: "Chodzi mi o to, aby język giętki, powiedział wszystko, co pomyśli głowa” stwierdzenie - "Słowacki się mylił" wydało mi się nie na miejscu. Nie przekonują mnie słowa, że nie mamy żadnej kontroli nad językiem.
Na szczęście pan Jarniewiecz nie zraził mnie do siebie całkowicie. Jego następne słowa skłoniły mnie do poważniejszych refleksji i bardzo dobrze, bo tego oczekiwałam - że wyjdę ze spotkania i jeszcze długo będę pamiętać, co mi wtedy powiedziano.
A poeta powiedział mimochodem: "Im częściej coś spotykamy, tym gorzej nam idzie spisanie tego, tym bardziej nam to powszechnieje." Nie jest to zdanie podniosłe czy ubrane w poetyckie słowa, ale skłoniło mnie do refleksji na temat naszej wrażliwości w odbiorze świata. . Ten problem zilustrował też dobitny przykład krzesła, które artysta postawił na ławce i kazał osobom obecnym zastanowić się nad przedmiotem, opisać go. Dodał też, że "sztuka udziwnia, żeby przedłużyć nasz kontakt z daną rzeczą". To mądre zdanie również zostało w mojej pamięci.
Myślę, że spotkanie z Jerzym Jarniewiczem będę dobrze wspominać, gdyż nawet te poglądy, które mi się nie podobały, skłoniły mnie do przemyśleń. Spotkanie zachęciło mnie też do tego, by zauważać zwyczajne rzeczy i sytuacje, i głębiej się nad nimi zastanawiać.
Agnieszka Łukaszun
piątek, 5 października 2012
O Jerzym Jarniewiczu słów kilka - relacja ze spotkaia w LO IX
Muszę przyznać, że nie lada trudność sprawia mi
ustosunkowanie się zarówno do Jerzego Jarniewicza, jak również do jego
twórczości. Wynika to głównie z nijakiego stosunku autora do swoich dzieł, do
poezji samej w sobie, oraz do odbiorcy.
Pan Jarniewicz uważa wiersz za samoistny twór językowy. Nie próbuje nim
sprowokować odbiorcy do reakcji, gdyż twierdzi, że to go (wiersz) uśmierca. Nie
jest także formą ekspresji. Autor ujmuje jedynie otaczającą go rzeczywistość
przez pryzmat własnego poznania. Niewyrażalność
doświadczenia jest dla mnie aksjomatem - twierdzi. Ja wierzę, że istotą każdego doświadczenia jest pustka,
a jakakolwiek wartość jest rzeczą nadaną przez obserwatora, gdyż bez
obserwatora nie zachodzi żadne doświadczenie. Skoro jednak już tu jesteśmy i
postrzegamy rzeczywistość za pomocą narządów zmysłów, a następnie analizujemy
używając do tego dualizmu i licznych koncepcji, jak język chociażby, możemy
używać tych narzędzi do osiągnięcia stanu, w którym wszelkie doświadczenie
wyzwala się samo, poza ograniczonymi metodami poznawczymi obserwatora. Być może
właśnie to w swej enigmatycznej postawie stara się przekazać autor?
Lecz nie. On uparcie twierdzi, że nie próbuje niczego przekazać. Nie stara się nikomu otworzyć oczu, ani dostroić serca. Zwyczajnie korzysta ze swoich zmysłów rejestrując rzeczywistość, a następnie ze swojego warsztatu archiwizując ją. Jest jak liryczna kamera o wielu filtrach, które odpowiadają za jakość odbitek doświadczenia. Taka forma poezji jest dla mnie całkowicie niezrozumiała.
Czym jest poezja, która nie ocala
Narodów ani ludzi?
Wspólnictwem urzędowych kłamstw,
Piosenką pijaków, którym za chwilę ktoś poderżnie gardła,
Czytanką z panieńskiego pokoju.
Fragment
wiersza "Przedmowa"
Czesława
Miłosza
Zdaję sobie sprawę, że Pan Jarniewicz jest dużo bardziej wykształcony w zakresie poezji ode mnie i sądzę, że każdy, kto zagłębi się w jego twórczość osiągnie to samo rozpoznanie, jednakże trapi mnie wątpliwość: czy poezja rzeczywiście wymaga wykształcenia? Artur Rimbaud wszystkie swoje najlepsze wiersze napisał między szesnastym a dwudziestym pierwszym rokiem życia. Był wybitnie uzdolniony i miał wysokie osiągnięcia w nauce, lecz porzucił wszystko i przyłączył się do Komuny Paryskiej. Nie skończył uniwersytetów, nie czerpał nauk od mistrzów, a jednak stał się legendą.
Czyż nie jest tak, że wielkie poematy piszą się same, afirmując kolejne strofy w doświadczeniach artysty? Oczywiście potrzeba tu narzędzi, warsztatu, by wiernie uformować treść, gdyż nawet parobek zdolny jest doświadczyć transcendencji, lecz w efekcie jedynie zaniemówi. Nie jest jednak wymogiem, a już z pewnością nie wyznacznikiem jakości poematu, poziom wykształcenia poety. Istotniejsze wydaje się, co wpływa na twórcę wiersza. Jeśli inspiracja płynie z licznych dzieł literackich, czytanych w przerwach między spółkowaniem w zaciszu hotelowych pokoi, zagłuszanym jedynie przez medialny szum, nie należy się spodziewać czyjegokolwiek ocalenia, a raczej zestawienia seksu z Lepperem i samouwielbienia wykształconego bałwochwalcy.
Maciej Michalski
Jerzy Jarniewicz - Pogotowie Literackie
Spotkania w Biurze Literackim to świetna okazja by odświeżyć swoje spojrzenia na bogaty świat polskich poetów. W ostatni czwartek klub miał zaszczyt gościć Jerzego Jarniewicza, poetę, tłumacza i zarazem krytyka literackiego. Jarniewicz ma na swoim koncie ponad 10 tomików oraz wiele przekładów, m.in. Jamesa Joyce`a
Spotkanie
rozpoczęło się od przeczytania jednego z wierszy z nowego tomiku,
Na dzień dzisiejszy i chwilę obecną. I tak, mieliśmy
okazję posłuchać, określanego przez autora mianem elegijnego
erotyku, utworu Nike w kawałkach .
Po zakończonej
prezentacji, Jerzy Jarniewicz z chęcią odpowiedział na kilka
pytań. Jedno z nich dotyczyło erotyki w jego poezji. Czym jest i
czemu służy. Poeta mówił o tym, jak postrzegamy świat będąc
pogrążonym w uczuciu i dlaczego tak naprawdę zajął się
twórczością artystyczną – wszak nie dla pieniędzy. Po krótkim
dialogu z publicznością autor zapoznał nas z innymi pozycjami ze
swojego najnowszego tomiku.
Całe spotkanie,
przebiegło w kameralnej i cichej atmosferze wrocławskich
kamieniczek. Z miłą chęcią, powrócę tu na kolejne spotkanie.
Paulina Malarz
Co o Jerzym Jarniewiczu wiedzieć należy…
Polski poeta, krytyk literacki i
tłumacz. Urodzony 4 maja 1958 roku w Łowiczu. Wykładowca literatury angielskiej
uniwersytetów Warszawskiego i Łódzkiego, oraz członek Stowarzyszenia Pisarzy
Polskich i Collegium Invisibile. Od 1994 roku redaktor "Literatury na
Świecie". Współpracuje z "Gazetą Wyborczą", "Tygodnikiem
Powszechnym" i "Tyglem Kultury". Absolwent XXI Liceum
Ogólnokształcącego im. Bolesława Prusa w Łodzi. W 1982 roku ukończył anglistykę
na Uniwersytecie Łódzkim, następnie dwa lata później filozofię. Zadebiutował
tomem wierszy Korytarze w 1984 roku.
W 1999 był stypendystą rządu amerykańskiego, uczestnicząc w International
Writers Program w Iowa. W 2008 roku został nominowany do Literackiej Nagrody
Nike. Laureat Nagrody Miasta Łodzi. Uhonorowany Laurem Polskiej Izby Książki.
Za zasługi dla kultury odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi oraz Brązowym Medalem
Zasłużony Kulturze Gloria Artis. Na stałe zamieszkały w Łodzi.
Szymon Wojciechowski
Subskrybuj:
Posty (Atom)

