sobota, 20 kwietnia 2013

Turniej Szkół!




Ile emocji! Ile nerwów! Ale udało się! Nasza drużyna wygrała Turniej szkół. Okazało się, że najważniejsza była współpraca grupowa to pomogło nam pokonać nasze słabości.

Każda tura była wyzwaniem, każde pytanie przeszkodą, ale jak się okazało wszystko było do pokonania. Nie załamywaliśmy się nawet wtedy, kiedy traciliśmy punkty, albo, kiedy wiersz na prezentacji nie był zbyt wyraźny, bo wystąpiły problemy techniczne. Może trzeba też dodać, że nie prowadziliśmy przez cały czas. Dzięki znajomości filmików, tu ogromny ukłon w stronę Agaty, zdobyliśmy AŻ 6 punktów, co pozwoliło nam uwierzyć jeszcze raz w wygraną. Oby tak dalej! I jeszcze naprawdę wielkie podziękowania naszej pani kapitan Ani, która nie dała się ponieść nerwom i mimo ogromnej presji, dała sobie radę.

Relacja z Portu Literackiego. Piątek, 19 kwietnia.

Piątek, dzień pierwszy Europejskiego Portu Literackiego już za nami, jednak warto do niego wrócić jeszcze na moment. Świętowaliśmy bowiem nie jeden niezwykły jubileusz.

Sam festiwal wkracza w pełnoletniość – tegoroczna edycja jest już osiemnastą, co oznacza, że jest on starszy do niektórych z nas… Na pewno starsi są też autorzy, których możemy spotkać, a czworo z nich w tym roku obchodzi znaczące jubileusze – nagrodzona Noblem, niemieckojęzyczna poetka Herta Müller, jak i Lech Janerka razem z nami świętowali swoje sześćdziesiąte urodziny.

Bogusław Kierc i Ryszard Krynicki w ramach spotkania „43” dzielili się wspomnieniami z dzieciństwa, siedząc na powrót w szkolnych ławkach, (przy których kilka godzin wcześniej wywalczyliśmy zwycięstwo w Turnieju Literackim) a obaj panowie urodzili się właśnie w roku 1943, tym samym ich jubileusze to siedemdziesiątki. Opowieści, zdjęcia i czytania, tak można bardzo lakonicznie opisać ten wieczór, jednak atmosfera panująca wtenczas w Imparcie była wyjątkowa, na swój sposób intymna. Zarówno dzieciństwo i młodość p. Krynickiego, jaki i p. Kierca przypadały na trudne, okrutne czasy w historii naszego kraju, zatem i w ich wspomnieniach pobrzmiewały straszne echa tego, czego byli świadkami. Ich świat, ich Polska jest zupełnie inna niż nasza. Tego wieczora zechcieli się swoim postrzeganiem podzielić.

Nie był to jednak koniec jubileuszy – później mieliśmy okazję usłyszeć kolejnego jubilata – Lecha Jarenkę w koncercie. Klimat imprezy był już zdecydowanie inny niż w przypadku „43”, wszyscy dobrze się bawili wyśpiewując wspólnie z autorem teksty wydane w tomie „Śpij aniele mój/Bez kolacji”. Sam Lech Janerka przedstawił zupełnie nowy pomysł na koncert – zważywszy na charakter tego piątkowego (a scena teatralna z koncertem rockowym daje ciekawe połączenie) zaproponował spotkania koncertowo-autorskie, lecz idea okazała się dość trudna do wykonania.

Oczywiście działo się zdecydowanie więcej! Salon polityki, spotkania z Hertą Müller, Bohdanem Zadurą, Martą Podgórnik i Filipem Wyszyńskim, oraz zdecydowanie najbardziej wyczekiwany przez nas: turniej projektu Szkoła z Poezją, w którym udało nam się zająć pierwsze miejsce!


  
Zuzanna Chabielska

niedziela, 14 kwietnia 2013

Po co komu "Szkoła z Poezją"?

Szkoła z poezją to projekt realizowany przez Fundację Europejskich Spotkań Pisarzy we Wrocławiu. Jego celem jest propagowanie czytelnictwa i zainteresowanie współczesną literaturą uczniów szkół średnich. Udział biorą celowo wybrane wrocławskie licea. W tym roku padło na naszą szkołę. W ramach projektu mamy okazję gościć w naszych progach wybitnych polskich poetów, krytyków i tłumaczy: Piotra Śliwińskiego, Jerzego Jarniewicza, Justynę Bargielską, Katarzynę Fetlińską i wielu innych. 

A co musimy? Prowadzić bloga, w którym dokumentujemy naszą działalność. Zamieszczać na nim recenzje, zdjęcia, filmiki. Musimy czytać. Więcej niż zwykle. Ale przecież chcemy! Założyliśmy koło literacko-dziennikarskie Po dziewiąte, które prowadzi pani Joanna Stefańska (z pomocą pani Ewy Szuszkiewicz-Poturniak). Kto może do niego należeć? Każdy licealista z naszego zespołu szkół. Zapraszamy!




Dlaczego piszę?
Bo pisanie słów wydaje się prostsze od ich wypowiedzenia,
Bo zdania zapisane za pomocą znaków wydają się mieć większe znaczenie,
Bo w ten sposób potrafię wyrazić wszystko.

Alena Loreth

Dlaczego Szkoła z poezją? 
Nadszedł wrzesień, sam początek roku szkolnego, człowiek jeszcze rozleniwiony, przyzwyczajony do spania tak długo, aż mu łóżko zupełnie obrzydnie, jakoś na nic specjalnie ochoty nie ma, klasy za ciasne, najchętniej wróciłoby się na plażę i tam oddało się słodkiemu lenistwu. Niestety, druga klasa liceum to już nie jest prosta sprawa, więc dosłownie w momencie przejścia przez próg szkoły wszystko ruszyło z kopyta - tu sprawdzian, bo matematyczka spieszy się z materiałem, tam kartkówka, bo wszystkim już hiszpańskie słówka uciekły z pamięci, a jeszcze pani na polskim coś o jakimś konkursie wspomina. My zupełnie niedobudzeni, a tu padają dziwne terminy - "Pogotowie literackie", krytycy, poeci, literatura współczesna, blogi, recenzje - katastrofa! A jednak kilka osób się zgłosiło, w tym ja. Klasa patrzy ze zdziwieniem - po co spędzać czwartkowe wieczory na spotkaniach z ludźmi, których nazwiska nic nam nie mówią? Do tego jeszcze teksty pisać, bloga  prowadzić, czytać współczesną poezję i prozę, która, trzeba to przyznać, niekiedy jest trudniejsza i bardziej pretensjonalna od czegokolwiek, co omawiamy na lekcjach. Ale pojawiają się kolejne argumenty za uczestnictwem w projekcie i dość szybko dojrzewa decyzja o zgłoszeniu się. Pierwszy argument jest bardzo prosty - nagroda. Dziesięć tysięcy złotych dla grupy i podwyższona ocena na koniec roku za poświęcenie godziny czy dwóch w tygodniu? Świetny biznes! Poza tym sama lista szkół uczestniczących w projekcie obudziła w nas ducha rywalizacji - bo kto nie chciałby udowodnić, że Dziewiątka jest lepsza od Jedynki czy Piątki? Aż szkoda, że Czternastka nie wzięła udziału, bo mogłoby być jeszcze ciekawiej. Pojawiła się też myśl, że po kilku takich spotkaniach z krytykami i poetami, po wysłuchaniu interpretacji wierszy, których sama nigdy bym nie rozgryzła, a także po napisaniu recenzji i sprawozdań, o wiele łatwiej będzie odnaleźć się w części pisemnej matury z języka polskiego - praktyki nigdy za wiele. Lecz chyba tym, co ostatecznie przekonało mnie do zgłoszenia się było pytanie, które zadawałam sobie przy różnych okazjach - czy ludzie znani w szerokich kręgach, jak na przykład Piotr Śliwiński, patrzą na literaturę w taki sam sposób, jak my, licealiści z wiedzą zupełnie podstawową. Chciałam zapytać ich o to, co sądzą o książkach, które czytam na co dzień, dla przyjemności, czy podzielają opinię większości, czy wręcz przeciwnie - może uważają, że dzieła popularne i modne tracą w ten sposób na wartości? To może być jedyna okazja, by te pytania zadać. Po dwóch "Pogotowiach literackich", wizycie Piotra Śliwińskiego w naszej szkole i prawie czterystu słowach w pierwszym tekście napisanym przeze mnie w ramach projektu mogę powiedzieć, że nie żałuję zgłoszenia się. Bardzo dobrze bawię się na organizowanych spotkaniach, a w ramach przygotowań do tych spotkań czytamy teksty, po które zapewne nie sięgnęłabym w innych okolicznościach. Dążenie do wygranej i do zdobycia nagrody powoli schodzi na drugi plan, podobnie jest z rywalizacją, gdyż, jak się okazało, wiele osób, które uczestniczą w projekcie, a reprezentują inne szkoły, to moi dobrzy znajomi. Śliwiński i Fiedorczuk okazali się bardzo sympatycznymi, inteligentnymi ludźmi, więc i stres związany ze spotkaniami  z osobistościami świata literatury nieco zmalał. Mam wrażenie, że niezależnie od tego, które miejsce zdobędziemy, będzie to dla mnie bardzo pozytywne doświadczenie.

Anna Hnatkowska

Jak to jest z moją motywacją?
Zawsze lubiłem czytać. Uwielbiałem przenosić się w inny świat i żyć życiem tamtejszych bohaterów. Już mama i babcia zaraziły mnie pasją do polskiej literatury z czasów zaborów. Wciąż zaczytuję się w Sienkiewiczu, Mickiewiczu i Słowackim. Toteż, gdy usłyszałem pytanie czy są jacyś chętni do udziału w projekcie literackim, kwestią sekund stało się to, że moja ręka podniosła się ku górze, ale wtedy zapytałem się: „Co ja wiem o literaturze współczesnej?”. Ręka zadrżała. Wszakże nigdy nie czytałem nic z polskiej literatury współczesnej. Jednak raz powziętą decyzję staram się zawsze doprowadzić do końca i lubię wyzwania, jestem wszakże członkiem samorządu i szkolnego radia. Nie jestem tu jednak za karę. Mam motywację. Wynika ona stąd, że po długich rozważaniach zrozumiałem, że właśnie o to chodzi, że nic nie wiem. To jest najlepsze. Nie mam wyrobionej opinii, jestem na świeżo, z otwartym umysłem. Doszedłem do wniosku, że to idealny moment, aby przekonać się, jaką dzisiaj mamy literaturę, co naród wie o takiej historii i literaturze tworzonej w dzisiejszych czasach. I właśnie, dlatego dobrnąłem aż tutaj i pisząc te słowa uważam to za jeden z lepszych pomysłów w moim życiu i póki, co… nie żałuję.

Dominik Kossak

Dlaczego?
Projekt ten umożliwia wszystkim obycie się z literaturą i poezją, rozwija umiejętność dyskusji i twórczego myślenia. Pozwala poszerzyć wiedzę, poznać świat poetów, pisarzy i krytyków. Ponieważ nie mam dużej wiedzy na temat współczesnej poezji, chciałabym po tych miesiącach swobodnie poruszać się w najnowszych tematach polskiej poezji.

Agata Koprowska

Dlaczego?
Projekt „Spotkania z poezją” wydał mi się bardzo dobrym sposobem, aby dowiedzieć się czegoś o poezji bezpośrednio od osób ją tworzących.

Agnieszka Łukaszun
                                                   

I jeszcze raz dlaczego?
Dlaczego wzięłam udział w tym konkursie? Z różnych powodów, choć większość nadal pozostaje dla mnie tajemnicą. Naprawdę chciałabym napisać, że poezja jest dla mnie jak tlen, a imię dostałam po znanej pisarce, czym rodzice przypieczętowali mój los, bo to przecież tak ładnie brzmi, a ja lubię ładne rzeczy. Szkoda, że wyżej wymienione powody mają tyle wspólnego z moim życiem, ile mandarynka z Albertem Einsteinem. Wychodzi więc na to, że jedyne, co mogę zrobić, to napisać prawdę, wiedząc, że nie będę ani trochę oryginalna.
Nie lubię wierszy, nie czytam ich, męczę się, gdy omawiamy je w szkole. Według mnie każdy ma własną interpretację danego utworu i barbarzyństwem jest poszukiwanie jej wspólnie, a następnie stawianie ocen za nieudolnie napisane prace pod tytułem „Co autor miał na myśli?”. Zawsze uważałam, że poeta tworząc wiersz, mógł sobie myśleć o lwach na Antarktydzie, a róże w piątym wersie były białe tylko dlatego, że takowe rosły w jego ogródku. Oczywiście, potem okazuje się, że tekst jest satyrą na sytuację polityczną w Polsce i nikomu nie przyjdzie do głowy, że może się mylić tak samo, jak starożytni uczeni, kiedy twierdzili, że Ziemia jest płaska. Zauważyłam jednak, że po spotkaniach z tymi, którzy w literaturze siedzą już długo, mam ochotę znaleźć jakiś wiersz w Internecie i zastanowić się nad nim, poświęcić trochę czasu, aby zrozumieć, co też autor miał na myśli.
Innym powodem były zwolnienia z lekcji. Wiem, że każdy ucieszył się na tę myśl, gdyż widziałam porozumiewawcze spojrzenia rzucane tu i ówdzie. Nikt nie lubi chodzić do szkoły, więc zwolnienia z lekcji za aprobatą nauczyciela są naprawdę motywujące. Nagroda też nie jest bez znaczenia zwłaszcza wtedy, kiedy wykracza poza zwyczajowy dyplom. Mam ich już zdecydowanie za dużo.         
Teraz nadszedł czas na to, co wszyscy lubią najbardziej, czyli wnioski, jednak ja napiszę tylko tyle, że miło by było nie dostawać szczękościsku za każdym razem, kiedy nauczyciel mówi „Dzisiaj będziemy omawiać wiersz”. Chyba naprawdę chcę się czegoś nauczyć.

Ana Dedeszko